Marta Kucharz- wywiad

Zapraszam na rozmowę z pisarką Panią Martą Kucharz. Jej debiutancka książka "Sekret pustej książki" podbija serca młodych czytelników.

 

1.Skąd pomysł na taki zawód? Czy to marzenie z dzieciństwa?

Napisanie książki owszem, było moim marzeniem. Nie spodziewałam się zupełnie, że kiedykolwiek się spełni. W moim przypadku zadziałał przypadek.

 Jeśli chodzi o zawód pisarza, to myślę, że tylko określona grupa ludzi, taka, która ma wyrobioną pozycję na rynku jest w stanie utrzymać się z pisania.

2.Czy jako dziecko i nastolatka dużo Pani czytała? Zdradzi nam Pani swoją ulubiona książkę z młodości lub dzieciństwa? 

W szkole podstawowej i gimnazjum  zawsze czytałam wszystkie obowiązkowe lektury. Podyktowane było to tym, że były to inne czasy bez gotowych opracowań i streszczeń dostępnych teraz w Internecie. Myślę, że miało to duży wpływ na to, że lubię czytać do dziś. Każdy rodzic wie, że miłość do książek trzeba wpajać od małego. 

Gdy byłam  w bodajże szóstej klasie podstawówki ukazał się na Polskim rynku Harry Potter i to właśnie on jest moja ulubioną książką do dzisiaj. Pamiętam, że razem z bratem ścigaliśmy się, kto pierwszy skończy czytać „Kamień filozoficzny”, a że mieliśmy do dyspozycji jeden egzemplarz, ciągle kłóciliśmy się o kolejność czytania. Może to zabrzmi niewiarygodnie, ale „Komnatę tajemnic” przeczytałam 14 razy.

 Ostatnio, będąc z wizytą u mamy natrafiłam w jej zbiorach na „Antka” B. Prusa, może nie jest to moja ulubiona książką, ale pamiętam, że przerabialiśmy ją w szkole i stwierdzam, że dopiero teraz, jako dorosła osoba doceniłam i zrozumiałam jej treść i przekaz.

3. Czy ma Pani jakieś rytuały podczas pisania, stała porę dnia, rzecz, która musi Pani towarzyszyć podczas tworzenia? 

Towarzyszyć musi mi cisza. Zawsze piszę, podczas drzemki mojego synka, jest to jedyny moment w ciągu dnia, kiedy mam szansę na stworzenie czegokolwiek. Najpierw wszystko notuję w zeszycie, koniecznie ołówkiem, następnie przenoszę to na komputer. Sprawdzam przy okazji wszystkie błędy i mogę coś zawsze usunąć lub dopisać.

4. Jak narodził się pomysł na tytuł, fabułę i bohaterki Pani książki?

Zaczęło się od tego, że kupiłam siostrzenicy książkę, która miała być lekturą na wakacje. Z ciekawości przeczytałam ją sama i okazało się, że jest bardzo nudna.

Zaczęłam się zastanawiać, o czym dzieci chciałyby poczytać? Co je interesuje? Co powinna zawierać książką, żeby zachęcić dziecko do czytania. 

Zrobiłam mały rekonesans i wniosek był jeden. Dzieci uwielbiają przygody, tajemnice, ciekawostki, sekrety i wskazówki prowadzące do skarbu.

Postanowiłam więc stworzyć dwie bohaterki -jedną, która nie lubi czytać i drugą, która jest wręcz molem książkowym. Oczywiście jako, że wszystko zaczęło się od siostrzenicy obsadziłam ją w roli jednej z bohaterek. Tytuł, musze przyznać szczerze, że to jeden z moich lepszych pomysłów, tak samo jak i zagadki w książce. Po pierwsze czytając tytuł zastanawiamy się , jak to „pusta książka”? Co może być w niej ciekawego? Jaki sekret ona kryje? 

Zależało mi, żeby w książce zawrzeć ciekawostki, no bo skąd możemy się dowiedzieć, gdzie znajduje się największa biblioteka na świecie? Gdzie żyje roślina przypominająca ośmiornicę? Z ksiązki! 

Przez cała fabułę prowadzą nas wskazówki, które dzieci również mogą rozwiązywać wraz z bohaterkami, a nawet zrobić w domu swój własny atrament sympatyczny.

Zwieńczeniem historii jest oczywiście odnaleziony skarb i piękny morał, który jest wart zapamiętania.

5. Wiem, że pracuje Pani nad drugą książką. Czy zdradzi nam Pani jakieś szczegóły? Czy to będzie kontynuacja przygód znanych już dziewczynek czy zupełnie co innego?

Szczegółów oczywiście nie zdradzę, ale przyznam, że jest to kontynuacja przygód dziewczynek. W drugiej części pojawi się również Leopold, ale i kilkoro nowych bohaterów.

6. Czy kiedykolwiek wena Panią opuściła i czuła Pani tzw twórczą niemoc?

Tak, syndrom pustej kartki dręczy mnie od lutego.

Zaplanowałam ukończenie drugiej części właśnie na ten miesiąc, ale nie dałam rady. Nie chcę pisać na siłe, bo to bez sensu. Za to staram się dużo czytać, aby doskonalić warsztat.

7. Jak wygląda według Pani czytelnictwo w Polsce?

Wydaje mi się, że odrobinę lepiej niż w poprzednich latach. Chociaż to też zależy o jakiej grupie wiekowej i społecznej mówimy. Dzieci mają styczność z książkami w szkole, ale czy zapracowani dorośli, po całym dniu obowiązków, są chętni by czytać?

Wiadomo, że mamy XXI, jest łatwy dostęp do Internetu, TV, gier i innych rozrywek. To, co wybierze dziecko jako hobby i formę spędzania wolnego czasu zależy od nas, dorosłych.

Plusem jest to, że książki są łatwo dostępne. W sklepach sieciowych, w lokalnych księgarniach a nawet w hipermarketach, są też prowadzone sprzedaże wysyłkowe.

8. Czy według Pani każdy może zostać pisarzem dla dzieci i młodzieży, czy jednak trzeba mieć to „coś”?

Nie chciałabym się tu wypowiadać jako ekspert, sama  czuję się zawstydzona jak ktoś mnie nazywa „pisarką”, wole określenie „autorka”, mam na koncie dopiero jedna książkę, ale spróbuje odpowiedzieć na pytanie.

Myślę, że jeśli pisanie, tworzenie historii sprawa komuś radość, czerpie z tego przyjemność to czemu miałby przestać pisać? Nie wszystko musi ukazywać się w druku, a warsztat można doskonalić. 

Na pewno jeśli się chce wydać książkę, trzeba mieć dużo cierpliwości, nie wolno się spieszyć.

Tekst musi być nieskazitelny, a i na odpowiedź z wydawnictwa trzeba czasami trochę poczekać.

Warto ćwiczyć pisanie, robić różne ćwiczenia, czytać poradniki i nie tylko.

9. Czy obecnie ma Pani czas na czytanie? Po jakie tytuły sięga Pani najczęściej? Czy są w nich jakieś pozycje dla dzieci lub młodzieży?

Przy dwulatku czasu jest niewiele, ale jeśli po coś sięgam są to najczęściej Kryminały Harlana Cohena lub Chrisa Cartera. Wracam również do Harrego Pottera w wersji anglojęzycznej. Trafiłam ostatnio na kryminały Pani J. K. Rowling, jeden już przerobiłam, dwa czekają w kolejce, ale obiecałam sobie, że najpierw skończę drugą część przygód Hani i Aurelii, a potem będę czytać. Lubie też thrillery psychologiczne, sama mam w planie napisanie jednego. Nawet już zaczęłam, ale tak jak mówię, dokończę najpierw to co powinnam skończyć w lutym.

Z synkiem również dużo czytam. Jak u wielu dzieci króluje u nas „Pucio” i seria „Mały chłopiec”.

10.Wszyscy wiemy, że należy czytać dzieciom. A jakby Pani miała podać argument zachęcający do czytania, to co by to było? Co Pani daję kontakt z książką.

Mnie osobiście odpręża. Jest to jedna z form relaksu. Nikomu nie trzeba mówić, bo wszyscy to wiedza, że czytanie pobudza wyobraźnię, stymuluje umysł, poprawia pamięć. Niektórym poprawia sen, dzięki temu, że przy czytaniu ulatuje z nas stres. Z pewnością wzbogacamy też słownictwo.  Ksiązki są  skarbnicą wiedzy i informacji. Wiele rzeczy, o których czytamy zostaje nam w pamięci.

Czytając wspólnie dziećmi, miło spędzamy czas i mądrze walczymy z nudą. Dzięki temu budujemy z naszymi pociechami więź. Możemy razem wyciągać wnioski, poznać swoje poglądy, wzmacniać poczucie własnej wartości dziecka. Jest to też zachęta do samodzielnego czytania. Ksiązki uczą też rozróżnianie dobra od zła, pomagają w rozwiązywaniu problemów.

Jak widać płyną z tego same korzyści. Nie pozostaje nam więc nic innego jak czytać sobie i dzieciom.

 
 
elżbieta-palasz-bajubaj
Zdjęcie po spotkaniu autorskim w Szczecin. Klubo księgarnia Fika.